Przejdź do treści

Blog
___

Żeglowanie na Karaibach - uśmiechnięci i otwarci ludzie
Położone między dwiema Amerykami wyspy kuszą długimi piaszczystymi plażami oraz krystalicznie czystą wodą. Bogactwo egzotycznych zwierząt i roślin sprawia, że >Czytaj więcej
Tajlandia od wielu lat jest bardzo popularna wśród turystów. Każdy, kto choć raz pozwoli się porwać tajskiej rzece przyjemności, smaków, >Czytaj więcej
Katamaran pośród błękitu morza
Gdy pytacie nas, co powinniście wybrać na Wasz rejs, jacht jednokadłubowy czy katamaran – zawsze nasza odpowiedź będzie brzmiała – >Czytaj więcej

Położone między dwiema Amerykami wyspy kuszą długimi piaszczystymi plażami oraz krystalicznie czystą wodą. Bogactwo egzotycznych zwierząt i roślin sprawia, że spędzając urlop na Karaibach, można poczuć się jak w raju.

Burzliwa historia, a także pochodzenie geologiczne spowodowały, że Karaiby, czyli dawne Indie Zachodnie, są bardzo zróżnicowane. Na Martynice czy Gwadelupie, które są francuskimi departamentami zamorskimi, można chwilami poczuć się jak w Europie. Natomiast czarne plaże wyspy Saint Vincent, a także liczne wzniesienia i góry świadczą o jej wulkanicznym pochodzeniu. Z kolei Archipelag Tobago Cays oferuje widoki jak z pocztówek – lazurowa woda, biały piasek i palmy. Składa się on z pięciu niezamieszkanych wysp, które dają schronienie żółwiom wodnym i legwanom.

Karaiby – doskonały pomysł na żeglarską podróż

Najlepszym sposobem na poznanie Wysp Karaibskich jest wybranie się w rejs i to nie wielkim, wycieczkowym statkiem, ale jachtem. Po Karaibach najczęściej żegluje się katamaranami. Są one bardzo stabilne, a także przestronne i komfortowe. Ich właściwości nautyczne pozwalają maksymalnie wykorzystać pasat – stały wiatr wiejący w sezonie na Karaibach.

W czasie trwającego 10-14 dni rejsu można poznać kilka wysp, nie korzystając z drogich połączeń lotniczych. Codziennie odwiedza się coraz to nowe porty, zatoczki i kotwicowiska. Żeglując, można dotrzeć do miejsc niedostępnych od strony lądu. Śniadanie i lunch można przygotować wspólnie w dużej i doskonale wyposażonej kuchni, która zajmuje centralną część jachtu. Na kolację warto się wybrać do jednej z wielu lokalnych knajpek z prostym, ale smacznym jedzeniem. Można też usmażyć na jachtowym grillu świeżo złowioną rybę lub udać się na plażę, gdzie miejscowi oferują grillowane homary i ryby. Czasami na taki „dinner on the beach” trzeba przynieść własną zastawę, a przy brzegu morza na resztki czekają wielkie płaszczki. W dzień przyjemnie ciepła, lazurowa woda zachęca do długich kąpieli, a aksamitny piasek do relaksu na plaży.

Zawsze jest też czas na nurkowanie przy jednej z malowniczych raf koralowych. Na wyposażeniu jachtu są płetwy, maski i rurki dla każdego załoganta. Osoby, które wolą nurkować z butlą, również nie będą miały z tym problemu. Przy każdej wyspie działają centra nurkowe z profesjonalnym sprzętem i instruktorami.

Położenie

 Najpopularniejsze Wyspy Karaibskie to: Bahamy, Barbados, Dominikana, Haiti, Jamajka, Kuba, Gwadelupa i Martynika. To właśnie na Martynice zaczyna się najwięcej rejsów wiodących na południe w stronę wysp: Saint Lucia, Saint Vincent i Grenadyny, Trynidad i Tobago. Polacy nazywają te wyspy Zawietrznymi, choć ich angielska nazwa to Windward Islands. Popularne wśród żeglarzy są też Brytyjskie Wyspy Dziewicze oraz Wyspy Dziewicze Stanów Zjednoczonych należące do Wysp Nawietrznych (Leeward Islands). Wyspy Zawietrzne i Nawietrzne tworzą Małe Antyle, które na mapie wyglądają jak pasmo małych punkcików oddzielających Morze Karaibskie od Oceanu Atlantyckiego. Nazwa Karaiby pochodzi od plemion indiańskich nazywanych Karaibami, którzy niegdyś zamieszkiwali część tych wysp. Lokalna ludność porozumiewa się różnymi rodzajami języka kreolskiego – na Wyspach Zawietrznych używana jest jego odmiana powstała na bazie angielskiego i francuskiego.

Miejsca warte odwiedzenia podczas rejsu na Karaibach

MARTYNIKA

Martynika to najbardziej cywilizowana z wysp odwiedzanych na trasie rejsu. Im dalej od niej na południe, tym bardziej dziko, egzotycznie i pięknie. Słynie z uprawy orchidei, bananów i trzciny cukrowej. Dzięki tej ostatniej jest też rajem dla wielbicieli rumu. Zwiedzanie destylarni tego trunku to jedna z atrakcji turystycznych Martyniki. Pod koniec lutego lub na początku marca warto tu przybyć na karnawał Vaval. St. Lucia to górzysta kraina pełna plantacji bananów, wulkanicznych szczytów i wiosek rybackich. Bogactwo ekskluzywnych ośrodków wypoczynkowych przeplata się z ubóstwem, w którym żyje część mieszkańców. Bogatym i pięknym portem jest zatoka Rodney Bay – malownicze i wypielęgnowane miejsce, słynące z hoteli i życia nocnego. Urzeka również zatoka Marigot Bay. Jest tak mocno wcięta w ląd, iż okazała się świetnym schronieniem dla okrętów angielskiego admirała Rodneya, który potem znienacka zaatakował francuskie fregaty.

Zupełnie inny klimat odnajdziemy w rybackiej miejscowości Soufriere. Po zacumowaniu w szerokiej zatoce warto podpłynąć pontonem do Bat Cave – pełnej nietoperzy szczeliny w wysokich skałach. Nad portem górują dwa powstałe z lawy i skał stożki wulkaniczne. Góry te – nazwane Petit Piton i Gros Piton – są widoczne z wielu kilometrów. Z Soufriere wyrusza się na wycieczkę do czynnego krateru wulkanu, gdzie można zażyć kąpieli w wulkanicznym, gorącym błocie, po drodze odwiedza się też ogród botaniczny. Dwie mile od miasteczka mieści się hotel Hilton, a w jego sąsiedztwie – dostępna dla wszystkich malownicza plaża z bezpiecznym miejscem do nurkowania. Spacer po miasteczku Soufriere „daje do myślenia”. Wystarczy bowiem odejść kilka minut w głąb zabudowań, aby dotrzeć do slumsów zamieszkanych przez biedniejszą ludność.

ST. VINCENT

To tropikalna, dzika i pełna tajemnic wyspa. Na ukryte w głębi dżungli uprawy marihuany policja przymyka oko. Na lądzie mało jest udogodnień dla turystów, dzięki czemu eksplorując wyspę, biały człowiek czuje się, jak gdyby sam był atrakcją turystyczną. Zatoką, którą trzeba obowiązkowo odwiedzić, jest wioska Wallilabou. Wpływając do niej, po prawej stronie każdy fan „Piratów z Karaibów – Klątwa Czarnej Perły” rozpozna skałę w postaci łuku [ang. Rock Arch], która pojawia się w pierwszych kadrach filmu. Tuż przy brzegu widać tu pozostawione budynki oraz rekwizyty wykorzystywane przy kręceniu hitu z Johnnym Deppem. Można też obejrzeć fotosy z planu, grafiki poszczególnych scen i ujęć oraz autografy aktorów. Wieczór koniecznie trzeba spędzić w knajpie Antka „Pirates Retreat”, położonej tuż przy plaży, a pełnej polskich akcentów – w głośnikach można usłyszeć na przykład muzykę Tadeusza Nalepy.

Osoby o dobrej kondycji fizycznej powinny z Wallilabou wyruszyć na wspinaczkę ku czynnemu wulkanowi La Soufriere. Szczyt trudno dostępnego wulkanu często pokrywają chmury, jednak roztaczająca się panorama wynagradza trudy długiej drogi. Idąc przez wilgotną, tropikalną dżunglę, można podziwiać niesamowite rośliny, a lokalni przewodnicy są gotowi zaprowadzić turystów nawet na plantacje marihuany. W drodze powrotnej przewodnik zawozi spragnionych ochłody turystów do imponującego wodospadu ukrytego w bambusowym lesie. Kąpiel w zimnej wodzie jest na Karaibach dużą przyjemnością. Bequia to otoczona przez piękne plaże i laguny wyspa wielorybników. Otwartą taksówką-jeepem można udać się na eksplorację wyspy, zatrzymując się przy pięknych, pustych plażach oraz w tzw. sanktuarium żółwi, gdzie w obszernych basenach hoduje się żółwie wodne od momentu wyklucia z jaj. Wypuszczanie ich na wolność, gdy osiągną odpowiednie rozmiary, znacznie zwiększa populację tego gatunku.

MUSTIQUE

To pełna rezydencji, niewielka wyspa zwana wyspą milionerów. Tuż przy kotwicowisku, na tarasach zatopionych w morzu, znajduje się Basil’s Bar, w którym często można spotkać Micka Jaggera. Zatoka Britannia Bay to doskonałe miejsce do nurkowania z maską i rurką. Wyspę zwiedza się otwartymi taksówkami, podziwiając zadbane rezydencje, piękne widoki i plaże.

MAYREAU

To jedna z piękniejszych wysp karaibskich. Ma zaledwie 4 km2. Żyje na niej około 250 osób zgromadzonych w osadzie na wzgórzu wyspy. Wśród nich jest niezwykle przyjaźnie nastawiony do świata Dennis, którego restauracja Dennis’s Hideaway serwuje m.in. znakomite homary. Wracając z kolacji, warto wejść do Baru Rastamana na szalone tańce w rytmie muzyki reggae. W dzień jest to doskonałe miejsce do plażowania. Kilkunastometrowa piaszczysta mierzeja rozdziela dwie plaże: tę spokojną od strony Morza Karaibskiego od targanego falami wybrzeża Atlantyku. TOBAGO CAYS

To maleńkie, niezamieszkane wyspy leżące w obszarze parku krajobrazowego. Są rajem dla nurków – rafa otaczająca wyspy jest dostępna zarówno dla osób nurkujących z butlą, jak i dla tych, którzy wolą co jakiś czas wynurzyć się, aby nabrać powietrza. Można tutaj podziwiać posilające się na podwodnym pastwisku żółwie wodne oraz płaszczki, a na lądzie legwany zamieszkujące maleńką wyspę Baradal. Wieczorem można skorzystać z oferty tubylców, którzy proponują kolację na bezludnej wyspie.

Co czeka Cię podczas żeglowania na Karaibach w sezonie (od grudnia do marca):

  • idealna słoneczna pogoda: temperatura powietrza 25-30 °C,
  • temperatura wody 27-31°C,
  • doskonałe warunki dla żeglarzy oraz kajtowców – brak zagrożenia huraganowego,
  • stały pasatowy wiatr z kierunku NE (15-25 węzłów, 4-5 w skali Beauforta),
  • szmaragdowa woda, doskonałe warunki do nurkowania zarówno z zestawem ABC, jak i z butlą,
  • egzotyczne zwierzęta w ich naturalnym środowisku oraz tropikalna zieleń „na wyciągnięcie ręki”,
  • tropikalne owoce – papaje, marakuje, mango i banany – w dziesiątkach odmian i smaków oraz kokosy, które można samemu strząsnąć z drzewa,
  • świeże ryby, które można złowić samemu lub kupić od „lokalsów”, i owoce morza – homary, ślimaki morskie,
  • różne rodzaje lokalnego rumu podawane z lodem lub jako podstawa finezyjnych drinków,
  • przyjaźni i pomocni tubylcy,
  • wesoła i kolorowa muzyka reggae,
  • Rastafarianie i wielbiciele Boba Marleya,
  • prawdziwy odpoczynek od pracy dzięki słabemu dostępowi do internetu oraz wysokim stawkom roamingu.


Tajlandia od wielu lat jest bardzo popularna wśród turystów. Każdy, kto choć raz pozwoli się porwać tajskiej rzece przyjemności, smaków, kolorów i zapachów tęskni za tym krajem i wraca do niego przy każdej nadarzającej się okazji. Tajlandia jest bowiem niezwykle uzależniającą mieszanką tego, co człowiekowi najbardziej potrzebne do szczęścia. Rejs w Tajlandii z kolei pozwoli odkryć ją w wyjątkowo intensywny sposób.

Do Tajlandii jeżdżą zarówno klienci biur podróży nastawieni na połączenie zwiedzania z plażowaniem oraz tak zwani backpackersi, którzy z plecakiem i mniejszym lub większym budżetem przemierzają ją autostopem, pociągami, rowerami, skuterami i autobusami. Kolejną grupą są turyści nastawie ni na przyjemności i imprezowanie. Tajlandia przyciąga ich jak magnes tanim i dobrym jedzeniem oraz alkoholem i szerokim wachlarzem usług erotycznych świadczonych przez piękne Tajki oraz przedstawicieli trzeciej płci nazwanej shemale.

Jedną z grup eksplorujących Tajlandię są żeglarze. A jest co eksplorować, gdyż długość linii brzegowej wynosi 2600 km. Żeglarska infrastruktura Tajlandii nie jest tak rozbudowana, jak na przykład na Karaibach. Oczywiście, należy to traktować głównie jako zaletę i organizować rejsy na tym akwenie, nim stanie się on równie zatłoczony. Jak na razie swoje bazy (głównie na Phuket) otworzyło kilka firm czarterowych, oferujących głównie katamarany.

Tajlandia to doskonały pomysł na żeglarską podróż. Gdzie warto pożeglować?

Żeglując w Tajlandii, najczęściej wypływa się ze wschodniego wybrzeża Phuket (Haven Marina lub Royal Marina) na południe – w stronę Phi Phi czy też odleglejszego Langkawi. Można też najpierw udać się na północ w stronę zatoki Phang Nga, a następnie, zgodnie z ruchem wskazówek zegara zatoczyć koło, odwiedzając po drodze między innymi Krabi, Koh Lante, Koh Muk, Koh Rok Nok, Phi Phi Don oraz Phi Phi Leh. Osoby, które zdecydują się na dłuższy rejs, mają dużą szansę dotrzeć do Archipelagu Butang. w skład którego wchodzi między innymi wyjątkowej urody wyspa Lipe. W pobliżu znajduje się też warta uwagi wyspa Tarutao, a kolejne 4 Mm na południe zaczyna się Malezyjska Langkawi.

My w czasie rejsów w listopadzie i grudniu wyruszaliśmy z Phuket na południe, płynąc długą pętlą, sięgającą na południu do Langkawi, a na północy do włoski Koh Pan Yi mieszczącej się w górnej części zatoki Phang Nga.

Na szczególną uwagę żeglarzy zasługują:

Phuket – doskonale skomunikowana lotniczo ze światem, największa wyspa Tajlandii. Można na niej znaleźć zarówno przepiękne i spokojne resorty położone przy rajskich plażach, buddyjskie świątynie, jak i tętniące życiem miasta. Najsłynniejsze jest Patong, mieszczące się przy plaży na zachodnim wybrzeżu. To miejsce z piekła rodem-głośne, zatłoczone, tandetne i buchające erotyzmem. Na każdym kroku natrętni naganiacze zapraszają nas na ping-pong show i inne pokazy z udziałem tajskich piękności. Ledwo się człowiek obróci, a ma przed twarzą biedną małpkę, z którą koniecznie powinien sobie zrobić zdjęcie. Dwa kroki dalej wpada się na sprzedawcę pamiątek, turystycznych gadżetów i podróbek wszystkiego, co można podrobić. Wokół cały czas huczy muzyka z ogromnych dyskotek i klubów nocnych.

Kolorowe światła, neony i ledwo ubrane Tajki przyprawiają przechodniów o prawdziwy zawrót głowy. Alkohol leje się strumieniami i trudno oprzeć się wrażeniu, że większość bywalców tych klubów jest pod wpływem narkotyków. Jest to zatem miejsce, w którym nie każdy będzie czuł się komfortowo. W naszym odczuciu spędzić można tu co najwyżej dwie godziny. Uważamy jednak, że warto, gdyż jest ono odzwierciedleniem tego, czego pragnie wielu turystów, a co zwykłemu człowiekowi po prostu nie mieści się w głowie.

Miejsca warte odwiedzenia podczas rejsu w Tajlandii

Khai Nok

Wyspa Khai Nok-to niewielka wysepka, na którą warto przybyć albo bardzo wcześnie rano, albo około 15-16, gdy turyści odpłyną już z wyspy taksówkami wodnymi. Pozostaje wtedy do naszej dyspozycji piaszczysta plaża z łagodnym zejściem do wody otoczona ciekawymi formacjami skalnymi. Na środku wyspy znajdują się liczne, kolorowe bary i sklepiki z plażowym ekwipunkiem. Klimat jest mocno Karaibski -muzyka reggae, rastafariańskie flagi i wizerunek Boba Marleya. Charakterystyczne i widoczne z daleka są setki kolorowych leżaków i parasoli rozstawionych na białym piasku.

Phi Phi Don

Wyspa Phi Phi Don – to jedna z wysp, które bardzo ucierpiały w czasie tsunami w 2004 roku. Po latach nie widać już tych zniszczeń – wyspa na nowo jest mekką turystów, szukających na niej za dnia relaksu na pięknych plażach, a nocą okazji do rozrywki i uciechy. O zagrożeniu tsunami, na tej i wszystkich innych wyspach, przypominają tabliczki wyznaczające drogę ewakuacji w razie alarmu. Oby się już nigdy nie przydały…

Wszędzie rozstawione są stragany z lokalnymi smakołykami, owocami i warzywami. Jest też niezliczona ilość restauracji i barów. Najbardziej zaskakują te serwujące angielską kuchnię. Jak się okazuje, statystyczny Brytyjczyk czy Irlandczyk woli zjeść na obiad Cheese Burgera z frytkami niż na przykład Pad Thaia ze świeżymi krewetkami. Phi Phi Don to także królestwo tatuaży. Studia tatuażu są na każdym kroku i nie brakuje w nich chętnych do sprawienia sobie trwalej pamiątki z egzotycznych wakacji.

Od strony zatoki Loh Dalum, wzdłuż plaży, ciągną się knajpy i dyskoteki, w których liczy się tylko dobra zabawa. A „dobra” dla przybywających tu turystów oznacza głośna, beztroska i zalana możliwie jak największą ilością alkoholu. Ten ostatni w takich miejscach, zamiast w szklankach, podaje się w wiaderkach. Sprzedawane na każdym rogu za 150-400 bhatów (czyli 15-40 złotych) kubełki można samemu skomponować. Sprzedawca miesza w nich dla nas kilka małych buteleczek alkoholu, na koniec dodając najczęściej Redbulla i oczywiście lód. Nocą plaża przy Loh Dalum wygląda jak pochodnia. Zawdzięcza to popularnym wśród turystów zabawom z ogniem. Roześmiani i odważni przybysze skaczą na przykład przez płomienną skakankę. Wygląda to z boku dosyć przerażająco, ale podobno jest to cyrkowy – zimny ogień, którym nie tak łatwo się podpalić czy poparzyć.

Co warto zobaczyć?

Za dnia warto wybrać się na punkt widokowy Phi Phi. Aby się tam znaleźć, trzeba pokonać niekończące się schody, a potem strome podejście. Wspinacze są nagrodzeni pięknym widokiem na całą wyspę oraz sąsiednią Phi Phi Leh. Wyspa Phi Phi Leh – czyli mniejsza siostra Phi Phi Don. Większość turystów kojarzy małą Phi Phi ze scen ,Niebiańskiej plaży” – filmu z Leonardo DiCaprio, w którym zachęcająco pokazano plażę przy zatoce Maya i malowniczą wyspę. Miejsce to warto odwiedzić jedynie o świcie – tuż po wschodzie słońca.

Przepłynięcie z Dużej Phi Phi zajmuje około 40 minut, więc wyruszając o 6 rano mamy jeszcze szansę dotrzeć na wyspę przed falą turystów. Tylko wtedy możemy poczuć, jak ten rajski zakątek musiał wyglądać w latach 80. i 90. XX w., kiedy to wyspy Phi Phi były jeszcze mało obleganym miejscem, znanym tylko lokalsom. Po tsunami w 2004 roku wyspa przeżyła krótki regres. W 2005 roku, aby przywrócić jej dobrą sławę, uczestniczki Miss Universe pozowały tu do zdjęć.

Ha Yai

Wysepki Ha Yai to tak naprawdę kilka większych i mniejszych skał rozsianych mniej więcej w połowie drogi między Phi Phi Koh Rok Nok. To doskonale miejsce na 2-3-godzinny postój za dnia. Ten czas najlepiej wykorzystać na kąpiele i snorkeling. Nie polecamy rzucać tam kotwicy czy stawać na boi przy dużym zafalowaniu. Nierówne, skaliste dno pełne raf może być wtedy dużym zagrożeniem dla jachtu. Wysepki są częścią parku narodowego, więc strażnicy mogą od nas zażądać opłaty – około 300 bhatów od osoby.

Rok Nok

Wyspa Rok Nok – jachtem staje się na kotwicy lub boi miedzy wyspami, zwracając uwagę na głębokość i fazę pływu, w jakiej się znajdujemy. To idealne miejsce do snorkelingu, choć trzeba uważać na silne prądy. Warto wybrać się na punkt widokowy Koh Rok Nai – szczególnie na zachód słońca.

Archipelag Butang

Archipelag Butang – te objęte ochroną wyspy zachwyciły nas swoją nietkniętą przyrodą. Na jednej z nich – Rawi – postanowiliśmy się wybrać na pieszą wycieczkę do wodospadu. Na wyspie mieściła się kiedyś siedziba parku narodowego, po której zostały tylko opuszczone budynki. Jedynymi towarzyszami i niezastąpionymi przewodnikami po gęstej dżungli okazały się cztery psy. Ścieżka do wodospadu wiedzie wzdłuż rwącej rzeki – raz po prawej, raz po lewej jej stronie. Przechodzenie przez zimną, słodką wodę dostarcza sporo emocji, ale też ochłody. Psy pokazywały nam, którędy najlepiej przekraczać rzekę oraz gdzie wiedzie ścieżka – momentami zupełnie niewidoczna i zarośnięta.

Wyspa Lipe

Wyspa Lipe – jedna z wysp Archipelagu Butang, leżącego w Parku Narodowym Tarutao. To jedna z najbardziej urokliwych wysp na której byliśmy. Nie dotarło tu jeszcze zbyt wielu turystów i nie powstał żaden wielki moloch hotelowy. W zabudowie przeważają niskie drewniane domki oraz bungalowy. Podobno turystyka zaczęła rozwijać się tutaj dopiero 30 lat temu. Wcześniej była tu gęsta dżungla Miejscowa ludność należy do grupy etnicznej Chao Lei (Ludzie Morza) i od wieków zajmuje się rybołówstwem. Ich domy wyglądają trochę jak slumsy, choć zabudowa nie jest tak gęsta. Życie na wyspie płynie błogo i spokojnie. Podstawowym środkiem transportu są matory, skutery i motorynki. Często z doczepionymi koszami do transportu.

Jachtem najlepiej stanąć od strony Pattaya Beach – to bardziej turystyczna, ale nadal niezwykle klimatyczna część wyspy. Uliczki pełne są knajpek, barów, restauracji i garkuchni, sklepów z pamiątkami i salonów masażu. Wieczór warto spędzić na plaży w jednym z wielu ciągnących się wzdłuż brzegu barów. Często można tu posłuchać spokojnej muzyki na żywo, która w zupełnie naturalny sposób miesza się z szumem morza. Wyspa Langkawi – to już Malezja i temat na oddzielą opowieść. Przywiodła nas tam konieczność usunięcia niewielkiej awarii silnika. Niestety, brak czasu nie pozwolił na bliższe poznanie tej dużej i pięknej wyspy. Zapamiętamy z niej strefę wolnocłową i dobrze zaopatrzony market oraz małpy biegające przy drodze. Następnym razem na pewno zawiniemy do Hole in the Wall – to głębokie wcięcia w skalistym wybrzeżu na północnym-wschodzie Langkawi.

Tarutao

Wyspa Tarutao – to górzysta wyspa pokryta w 70% dżunglą. Panuje na niej niesamowita cisza i spokój. Turystów jest jak na lekarstwo, bo dostanie się tutaj jest utrudnione. Podczas naszego pobytu na wyspie, od strony zatoki Ao Talo Malaka, wybraliśmy się naszym jachtowym pontonem na wycieczkę w górę rzeki Khlong Phante Malaka. Płytka i mętna rzeka płynie w szerokim tunelu utworzonym przez gęsty las mangrowy, którego gęste korzenie oblepione małżami wystają ponad powierzchnie wody. Na końcu wyprawy dotarliśmy do Jaskini Krokodyla zwanej Tam Jorakae. Tarutao jest znana również za sprawą popularnego realityshow – „Survivor”, kręconego tu w 2002 roku.

Ciekawostka historyczna

W okresie drugiej wojny światowej na wyspie działało więzienie dla więźniów politycznych. W wyniku wojennej zawieruchy nie docierały tam transporty żywności. Wygłodniali więźniowie zjednoczyli się ze strażnikami i zostali piratami – łupiąc i zatapiając łodzie i statki kursujące u brzegów Langkawi. W 1946 roku 300 żołnierzy brytyjskich położyło kres ich działalności. Na wyspie więziony był m.in. twórca pierwszego słownika tajsko-brytyjskiego, ponoć w trakcie swojego pobytu na Tarutao zredagował rozdział „T”, a po powrocie do łask został ministrem edukacji.

Mook

Wyspa Mook – ta niewielka wyspa zrobiła na wszystkich duże wrażenie. Można stanąć na kotwicy na przykład od wschodniej strony, gdzie wychodzi w morze charakterystyczny piaszczysty cypelek. Ta plaża nosi nazwę Hua Laem Prao i mieści się przy niej resort Sivalai. Do hotelowej restauracji warto się wybrać na kolację. Niezapomnianych wrażeń dostarcza spacer długą plażą, na której swoje norki wykopują niewielkie kraby. Zarówno pójście w prawą, jak i lewą stronę plaży, doprowadzi nas do rybackich wiosek, w których turysta jest rzadkością. Lokalni rybacy po zakończonych połowach zajęci są odpoczywaniem w hamaku lub reperowaniem swoich pięknych łodzi, zwanych ,long tail boat”.

Kolejnym miejscem do postoju przy Koh Mook jest Farang Beach na południowym wschodzie wyspy. Piękna i osłonięta plaża przy resorcie Charlie to doskonałe miejsce na kilkugodzinny odpoczynek. Oprócz hotelowej restauracji jest tu przyjemny bar z dużym grillem na świeżym powietrzu. Wieczorem można się zrelaksować w spokojnym barze przy plaży. Jest tu też ośrodek nurkowy, który chętnie organizuje podwodne wyprawy.

Będąc w tych okolicach, należy koniecznie wybrać się na zwiedzanie Szmaragdowej Jaskini ukrytej w zachodniej części wyspy. Jest to kolejne miejsce na trasie, dla którego warto nastawić budzik na 60 rano i w którym docenimy naszą niezależność od zorganizowanych, masowych wycieczek. Po podpłynięciu na wysokość jaskini należy pozostawić jacht na bojce i przesiąść się do pontonu. Warto zabrać ze sobą latarki i aparaty fotograficzne. Po dopłynięciu do ściany skał, należy wyłączyć silnik i wpłynąć w tunel, który ciągnie się w zupełnych ciemnościach przez prawie 100 metrów. Część załogi może przebyć tę drogę wpław, ale wtedy przydaje się wodoszczelna latarka. Po pokonaniu kilku zakrętów naszym oczom ukazuje się piękna plaża, otoczona ze wszystkich stron kilkudziesięciometrowymi skałami. Jest to jeden z tych widoków, których nie da się opisać słowami. To miejsce, do którego do końca życia wraca się myślami.

Lanta Yai

Wyspa Lanta Yai – warto na nią zawinąć najpierw od południowego wschodu, gdzie znajduje się Lanta Old Town Village. To idealne miejsce, w którym można nabrać wody i kupić pamiątki. Tutejszy przewodnik zaprowadził nas do wodospadu i jaskini. Zupełnie inny klimat panuje na zachodnim wybrzeżu wyspy. Wzdłuż brzegu ciągną się piaszczyste plaże. Za najpiękniejszą uchodzi Klong Dao Beach na samej północy wyspy. Wzdłuż niej ciągną się klimatyczne restauracje i bary z wygodnymi leżakami, oświetlone tysiącem lampek i oferujące oczy wiście dania wyśmienitej, tajskiej kuchni. Nie brakuje też salonów masażu i innych atrakcji. Warto pójść na plażę przed zachodem słońca, a idealnie jest trafić tam w czasie pełni, gdy na wodę puszcza się piękne kwieciste wianki ze świeczkami, a w niebo wypuszczane są papierowe lampiony.

Krabi

Krabi – to pierwszy stały ląd na trasie naszego rejsu. Do miasta wpływa się długim kanałem – wybierając porę na pokonanie go, trzeba sprawdzić, jaki jest poziom wody. Można zamówić przez radio pilota, który poprowadzi nas przez płytką rzekę, ale my poradziliśmy sobie sami, z niewielką pomocą lokalnych rybaków, którzy chętnie wskazywali nam najgłębsze miejsca w kanale. W Krabi jest marina, ale dość daleko od miasta.

Będąc w Krabi, warto wybrać się na wycieczkę do Świątyni Jaskini Tygrysa. Największą atrakcją tego kompleksu jest przepiękna świątynia usytuowana na szczycie wzgórza. Aby dotrzeć na górę, należy pokonać 1237 wysokich, betonowych stopni. Niektóre stopnie sięgały nam do kolan, więc wycieczka wymaga dobrej kondycji i sporego zapasu wody. Dlatego też nie ma tam tłumów. Już po 5 minutach wdrapywania się dopadło nas stado dzikich gibonów, które z zacięciem i sprytem wyrywały nam siatki z prowiantem na drogę. Trudno jednak gniewać się na małpę, która z takim apetytem zajada się naszymi M&M-sami.

Wspinaczkę najlepiej rozpocząć około godziny 16:30 tak, aby znaleźć się na szczycie tuż przed zachodem. Lśniące w zachodzącym słońcu posągi Buddy i pozłacane stupy są jednym z najpiękniejszych widoków, jakie oferuje Tajlandia. Z Wat Tham Seua rozpościera się widok na całą prowincję Krabi. Po powrocie do miasta warto wy. brać się na lokalny targ, na którym rozkładają się dziesiątki przenośnych kuchni, które serwują daniaprzygotowywane przy klientach. Warunki sanitarne pozostawiają wiele do życzenia, więc warto zakończyć kolację mocniejszym drinkiem.

Railay

Railay to półwysep. Dotrzeć tu można tylko morzem, gdyż od lądu drogę zagradzają skały. Niesamowite, wapienne formacje przyciągają nie tylko wspinaczy. Na półwyspie znajdują się cztery plaże: Ton Sai, Phra Nang, West Railay i East Railay. Przy tej pierwszej, najbardziej rozrywkowej, spędziliśmy jedną noc, jedząc kolację w lokalnej restauracji i relaksując się w barze o klimacie rastafariańskim. Plaża Phra Nang zachwyciła nas białym piaskiem i Jaskinią Księżniczki, wypełnioną składanymi tam w darze drewnianymi fallusami. Kobiety przynoszące tam figurki fallusów chcą tym samym podziękować za dar płodności lub prosić o niego.

Wyspy Dam Khwan

Wyspy Dam Khwan – to położone na południowy zachód od Krabi niewielkie wysepki, przy których warto zatrzymać się na kąpiel I spacer po plaży. Gdy woda opadnie, można przejść między wyspami, brodząc w wodzie jedynie po kostki. Oczywiście, to urokliwe miejsce przyciąga wielu turystów, więc nas żeglarzy obowiązuje zasada: albo być tu tuż po wschodzie słońca, albo około 16:00.

Zatoka Phang Nga

Zatoka Phang Nga to rozległa zatoka prawie w całości należąca do Morskiego Parku Narodowego. Majestatyczne, wapienne wyspy tworzą formacje skalne sięgające nawet 275 m np. m. Kryją się w nich liczne jaskinie i graty. Na jednej z nich, zwanej Wyspa Gwoździem, kręcono w 1974 roku sceny do Jamesa Bonda (Człowiek ze złotym pistoletem”). My zdecydowaliśmy się na poznanie bezludnych wysp Hong. To wielkie skały wyrastające strzeliście z wody i porośnięte roślinnością, której nie obowiązują chyba żadne prawa fizyki. Idealnie zwiedza się je jachtowym pontonem: można nim wpływać do wąskich jaskini kanałów, jak również opływać na silniku większe wyspy.

Koh Pan Yi

Wyspa Koh Pan Yi, zwana Sea Gypsy Village, jest zbudowana na palach u stóp ostrego klifu wyspy. Wioskę zamieszkują muzułmańscy rybacy, a nie, jak nazwa wskazuje, morscy cyganie. Można tu kupić tanie perły, nie najwyższej jakości, i zobaczyć, jak żyje lokalna ludność. Wystarczy spędzić tu 2-3 godziny, gdyż wszystko kręci się wokół turystów, a jarmarczny klimat jest męczący i sztuczny. Nie należy nastawiać się na lokalny posiłek, bo jedzenie jest drogie i raczej niesmaczne.

Phanak

W drodze powrotnej do Mariny Haven na Phuket zatrzymaliśmy się jeszcze przy wyspie Phanak. Od zachodu kryje ona pokaźną jaskinię, na której sklepieniu można podziwiać tysiące nietoperzy. Tajlandia eksplorowana od strony morza Andamańskiego zachwyca i pozostawia poczucie niedosytu. Nawet w ciągu dwutygodniowe- go rejsu nie sposób odwiedzić wszystkich pięknych wysp i zatok. Dwa tygodnie to też za mało, żeby spróbować wszystkich lokalnych potraw i nacieszyć się wspaniałymi masażami. Popularność Tajlandii nie spada, wręcz przeciwnie, można przypuszczać, że w najbliższych latach przybędzie na tym akwenie też żeglarzy. To więc ostatni moment, aby popłynąć na rejs do rajskiej, przyjaznej krainy, której nazwa wywodzi się od słowa ,Thai” znaczącego wolny.

Co czeka Cię podczas rejsu w Tajlandii czyli dobre rady żeglarskie i nie tylko

  • na rejs do Tajlandii najlepiej wybrać się między listopadem i kwietniem. W tym okresie wieje tam monsun z północnego wschodu o sile około 10-15 węzłów. Nasze rejsy odbywały się zarówno w listopadzie, jak iw grudniu, i na tych później- szych mniej padała i silniej wiato Z pogodą związane są też ceny jachtów: im lepsza pogoda, tym droższe jachty.
  • podczas rejsu warto wstawać wcześniej i wypływać około godz. 6 rano – gdy tylko wzejdzie słońce. Dzięki temu maksymalnie wykorzystuje się krótki dzień. W Tajlandii słońce zachodzi między 18:00, a 18:30; nie można żeglować po zmroku. Ilość rozstawionych sieci i klatek jest ogromna. Czasami są one bardzo kiepsko oznaczone. Łatwo o zaplątanie ich w śrubę. W ciągu dnia zalecamy baczne obserwowanie wody.
  • przy planowaniu trasy należy zawsze uwzględniać, jaka będzie wysokość pływu w danym miejscu i danym dniu. Należy też brać pod uwagę kierunek i siłę prądu. Do niektórych miejsc, takich jak Krabi czy Gypsy Village, trzeba podchodzić na wysokiej wodzie, najlepiej przed kulminacja pływu
  • w prowiant jacht warto zaopatrzyć na Phuket. Najlepiej wybrać się taksówką do miasta Phuket, w którym jest duży market. Później wybór jest już dużo mniejszy lub nie ma go wcale. Uzupełnić zapasy można jeszcze na Phi Phi Don oraz w malezyjskim Langkawi. Dosyć dużym problemem jest kupienie chleba – najpowszechniejszy jest tostowy. Jedzenie w lokalnych knajpach i restauracjach jest bardzo smaczne, zróżnicowane i niedrogie. Warto więc, gdy jest taka możliwość, wybierać się na obiad czy kolację na ląd. Zaprowiantowując jacht, na przykład na 14 dni, warto pa-myśleć o produktach na 5-6 dan obiadowych. Przydadzą się przy postojach na dziko”;
  • planując trasę, należy uwzględniać możliwość zatankowania wody. Trudniej o nią niż na Karaibach. Bez wątpienia w Tajlandii warto wyczarterować jacht z odsalarką, ale nawet wtedy pojawiają się dwa ograniczenia. Po pierwsze, woda w północnej części zatok jest zbyt brudną, żeby poddawać ją filtrowaniu, a po drugie, nie wszystkie jachty mają generatory. A wtedy, płynąc na żaglach, nie możemy używać odsalarki. Na naszej trasie napotkaliśmy kilka miejsc umożliwiających uzupełnienie wody: Phuket (Marina Haven, Royal Marina). Phi Phi Don (w północno zachodniej części zatoki Ton Sai Bay znajduje się szpital, z którego poprowadzony jest aż do brzegu bardzo długi wąż. Jachtem należy podpłynąć do stateczku stojącego na bojce. Koszt zatankowania wody, niezależnie od pojemności zbiorników, wynosi 1000 bathów), Krabi (Marina), Koh Lanta Yal (Lanta Old Town Pier – na południowo-wschodnim brzegu. Zatankowanie wody kosztuje około 300 bathtów), Tarutao (Talo Wao Bay, najbardziej magiczne miejsce do nabierania wody, w jakim kiedykolwiek byliśmy. Wodę nabiera się przy dość nieprzyjaznej, odsłoniętej kei, która w połowie XX wieku pełniła funkcję pomostu do wyładowywania więźniów przywiezionych do kolonii karnej. Na wspomnianej kei, która dzisiaj prezentuje się niezwykle majestatycznie i tajemniczo, leży wąż, z które go nieprzerwanie leci słodka woda. Tankowanie jest bezpłatne. Wrażenie robi tez ogromna skala wyrastająca z wody tuż przy kei.
  • Nie należy nigdy wypowiadać się źle o Królu Ramie IX i jego rodzinie. Za obrazę króla można trafić do więzienia nawet na 15 lat. Król Bhumibol Adulyadej wstąpił na tron w 1946 roku i cieszy się ogromną popularnością i szacunkiem wśród Tajów;
  • jeśli nie chcemy, aby nasze jedzenie w knajpie zostało obficie przy prawione glutaminianem sodu, musimy, składając zamówienie, powiedzieć: may say en-es-dzi”, co znaczy bez MSG:
  • trzeba się liczyć z tym, że przed wieloma tajskimi sklepami i restauracjami jest obowiązek zdjęcia obuwia
  • pierwszego dnia pobytu w Tajlandii należy się zaopatrzyć w środki odstraszające komary. Powinny one zawierać co najmniej 30 jednostek „deetu”. Warto przywieźć z kraju moskitierę i taśmy do jej zamontowania w jachtowych okienkach.
  • opcji dolotu na Phuket jest wiele. Zazwyczaj leci się z jedną lub dwiema przesiadkami. Przed lub po rejsie warto zostać na kilka dni na przykład w Bangkoku.


Gdy pytacie nas, co powinniście wybrać na Wasz rejs, jacht jednokadłubowy czy katamaran – zawsze nasza odpowiedź będzie brzmiała – to zależy. Czynników wpływających na ten wybór jest naprawdę dużo.

Począwszy od tego, ile osób liczy Wasza grupa, jakie macie preferencje, na charakterze Waszej żeglarskiej przygody i budżecie skończywszy. Innego jachtu będzie potrzebowała grupa początkujących żeglarzy z małymi dziećmi, a innego ekipa zaprawionych w boju wilków morskich, żądna mocnych wrażeń. Nie bez znaczenia jest też akwen, na którym planujecie spędzić wakacje pod żaglami. Czynniki pogodowe dominujące w danym regionie również będą miały wpływ na wybór jachtu. Innych właściwości nautycznych potrzebować będziecie na wodach obfitujących w monsuny, innych na spokojnym akwenie i jeszcze zupełnie odmiennych na wodach pływowych.
Wybór jachtu jest też oczywiście związany z tym, czy posiadacie uprawnienia, by samodzielnie pokierować jednostką, a jeśli tak, to jakich jednostek to dotyczy.
Nie zdziwcie się zatem, że gdy zgłosicie się do nas z zapytaniem o czarter jachtu lub organizację rejsu, to zalejemy Was lawiną pytań. 😊 Wszystko po to, by wybrać dla Was jacht idealny.

Ale po kolei. Zacznijmy od liczby załogantów. Jeżeli Wasza grupa liczy od 6 do 12 osób – pójdzie nam jak z płatka, bo większość jachtów jest przewidziana na tylu załogantów. Jest Was więcej? Nie ma problemu – znajdziemy dla Was większą jednostkę lub zaplanujemy dla Was czarter złożony z kilku jachtów. Mniejszym grupom i osobom podróżującym w pojedynkę zaproponujemy rejs, na którym połączymy chętnych w większą grupę.

Jachty jednokadłubowe

Preferujesz jacht jednokadłubowy? Nie ma problemu. Oferta jest bardzo bogata.
Najczęściej wybierane przez naszych klientów jachty jednokadłubowe liczą od 3 do 5 kabin dwuosobowych oraz 2- 4 łazienki. Bardzo często w jednej z kajut znajduje się łóżko piętrowe.

Pokład wyposażony jest z wygodną część wspólną złożoną z salonu z kuchnią. W kuchni znajdziecie wszystko, co niezbędne do przygotowania wspólnych posiłków. Jest więc kuchenka gazowa, piekarnik, zlew i lodówka z zamrażarką. Nie brakuje też blatów roboczych i wszelkich niezbędnych sprzętów. Na zewnątrz do Waszej dyspozycji są składane stoły tworzące doskonałą przestrzeń do spożywania posiłków i integracji. Częstym udogodnieniem jest platforma kąpielowa z drabinką oraz prysznic zewnętrzny pozwalający na obmycie się ze słonej wody po kąpieli.

Katamarany

W odróżnieniu od jachtów jednokadłubowych, katamarany mają dwa równolegle do siebie kadłuby, przez co są znacznie szersze. Tym samym oferują więcej przestrzeli do wykorzystania przez załogę.
Największą popularnością cieszą się te złożone z czterech kabin dwuosobowych i dwóch jedynek – jedną z nich często zajmuje skipper. Zazwyczaj znajdują się na nich 4 łazienki sąsiadujące z kabinami dwuosobowymi. Dość popularną alternatywą jest układ z 2 większymi łazienkami, do których wejście usytuowane jest w części wspólnej pokładu. Takie łazienki mają czasem wydzieloną przestrzeń prysznicową.

Katamaran z 4 łazienkami
Katamaran z 2 łazienkami

Rzućcie okiem na przykładowy plan katamaranu. Zwróćcie uwagę, że kabiny znajdujące się na rufie są bardziej przestronne od kabin dziobowych. Również łazienki (jeśli są 4), przynależące do tych kabin, są nieco większe. Warto wiedzieć, że kabiny jednoosobowe są pozbawione takich wygód, jakie oferują kajuty podwójne. Wejścia do nich znajdują się na pokładzie, dlatego sugerujemy, by na zakwaterowanie w nich decydowały się osoby zaznajomione z ich specyfiką.

Podsumowując, co odróżnia układ katamaranu od układu jachtu? Po pierwsze większa część wspólna, która pozwoli na nieskrępowany relaks i integrację. Co się tyczy kuchni – jest to bardzo praktycznie zorganizowana przestrzeń. Gdy tylko nadejdzie pora Waszej wachty z łatwością zamieni się w wygodną scenerię dla Waszych kuchennych rewolucji. Zewnętrzna, zadaszona część jadalniana ze stołem i kanapami zapewni komfortową przestrzeń do biesiadowania dla całej załogi, a siatka i kanapy na dziobie sprawdzą się jako przestrzeń do relaksu i kąpieli słonecznych, a także zabaw dzieci.

Wspomnieliśmy na początku, ze istotnym kryterium w wyborze jachtu jest wiek. Zaniepokojonych tym stwierdzeniem, uspokajamy – nie czai się tu żaden wykluczający przekaz 😊 Żeglowanie jest absolutnie dla wszystkich tych, którzy pragną złapać wiatr w żagle. Wiek Załogantów jednak odgrywa szczególne znaczenie w kontekście bezpieczeństwa tych najmłodszych. Z myślą o Młodych Wilczkach Morskich armatorzy jachtów udostępniają dla czarterujących szereg rozwiązań zapewniających beztroskie, żeglarskie wakacje. Do najważniejszych należy specjalna siatka (safety net) mocowana relingach jachtu, mająca chronić przed wypadnięciem za burtę. Przydatne są także szelki dla dzieci. Organizując rejs rodzinny należy bezwzględnie pamiętać także o kamizelkach ratunkowych w odpowiednim rozmiarze.

Jacht czy katamaran?

Istotną zaletą katamaranu jest jego niewielkie zanurzenie. Bezproblemowo wpłyniesz nim w mniejsze, płytsze zatoczki, skąd dalej z łatwością pontonem dostaniesz się na ląd. Ponadto katamarany stawiają mniejszy opór i tym samym rozwijają większe prędkości niż jachty z jednym kadłubem. Warto jednak pamiętać, że łatwiej się nimi przemieszczać z wiatrem niż pod wiatr i gorzej sprawdzą się one przy trudnych warunkach pogodowych.
Wybierając się z małymi dziećmi w rejs warto rozważyć wyczarterowanie katamaranu zamiast jachtu jednokadłubowego. Dlaczego? Dlatego, że zagwarantuje nam większą stabilność i mniejsze przechyły. Wszystko dzięki temu, że katamaran posiada dwa kadłuby i fale inaczej rozbijają się o niego. W efekcie mali żeglarze czują się na nim pewnej. Niewątpliwie docenią te zaletę także osoby wrażliwe na bujanie i cierpiące na chorobę morską.

Z kolei rejs na jednokadłubowcu, za sprawą żeglowania w przechyle, dostarczy Wam wielu niezapomnianych wrażeń. Tym samym, jeśli chcesz spędzić czas aktywnie i dostarczyć sobie silniejszych doznań podczas żeglowania, jednostka jednokadłubowa będzie lepszym rozwiązaniem.
Jacht w porównaniu do katamaranu jest bardziej zwrotny i podatny na działanie wiatru i płetwy sterowej. Manewrowanie nim jest łatwiejsze podczas utrudnionych warunków atmosferycznych i podczas płynięcia pod wiatr. Z uwagi na mniejszą szerokość, łatwiej też jest znaleźć dla niego miejsce w porcie. Jachtów jednokadłubowych jest znacznie więcej w ofertach firm czarterowych, więc są znacznie częściej dostępne, a ich ceny są bardziej konkurencyjne.

Trudno jednoznacznie odpowiedzieć na pytanie, jaką jednostkę wybrać. Warto jednak przeanalizować swój wybór pod kątem swoich oczekiwań i destynacji, a także preferowanej klasy jachtu. Możliwości jest bardzo wiele. Niezależnie czy poszukujesz wygodnego, luksusowo wyposażonego katamaranu, czy marzy Ci się żeglarska przygoda na jachcie jednokadłubowym – skontaktuj się z nami. Chętnie odpowiemy na wszystkie Wasze pytania i doradzimy, który jacht odpowie na Wasze potrzeby.