28 Lis
Kategoria: Tajlandia

Za nami kolejny niezapomniany dzień – trwa już 15 godzin bo wstaliśmy dzisiaj wszyscy o 6 rano 🙂

No ale najpierw opowiem co się z nami działo w tak zwanym między czasie.

Dotarliśmy na Wyspę Phi Phi.


Jest to jedna z wysp, które bardzo ucierpiały w czasie tsunami w 2004 roku.
Po ośmiu latach nie widać już  tych zniszczeń – wyspa na nowo jest mekką turystów szukających na niej w dzień relaksu na pięknych plażach i rozrywki w nocy.

O tsunami, na tej i wszystkich innych wyspach, przypominają tabliczki wyznaczające drogę ewakuacji. Oby się już nigdy nie przydały…


My zaczęliśmy od wspólnej kolacji 🙂


i połączenia się z cywilizacją 😉

 

Potem ruszyliśmy na podbój miasta.
I oto co zobaczyliśmy:

 

takie owocki kupimy sobie następnego dnia:

 

Pyszne smażona wiórki kokosowe na deser 🙂


Tajski Red bull wygląda jak syrop na kaszel 😉


A tajskie dzieci są absolutnie urocze. Myśli o porwaniu same cisną się do głowy 😉

 

Kolorowo – nawet na drzewach.


Wszędzie na ulicy można kupić małe snaki na ciepło/zimno do przekąszenia. Ceny oczywiście bardzo przystępne.

 

A na ladach obok jedzenia śpią koty. Podobno kot od niedawna stał się dla Tajów domowym zwierzęciem. Dużo sierściuchów ma na szyi dzwoneczek zaczepiony przez swojego właściciela.


A to baaardzo objedzony kot. Oczywiście nim nam wytłumaczono, że ma się on zupełnie dobrze ja byłam gotowa ruszyć do reanimacji 😉

Przemierzając wyspę zaczynamy wkraczać  w jej imprezową cześć.
Zwiastunem są kubełki alkoholu, sprzedawane na każdym rogu, w każdym sklepiku, na każdym straganie.
Mają dwa wielkie plusy, które czynią je bardzo niebezpiecznymi: są bardzo tanie i wielkie. Po wypiciu takiego drinka wygląda się mniej więcej tak jak ten kot powyżej.

 

 

Phi Phi Don to także królestwo tatuaży. Studia tatuaży są na każdym kroku a w nich  sporo chętnych do sprawienia sobie pamiątki z egzotycznych wakacji.

 

 

Kolejną atrakcją dla turystów lubiących poszaleć są różne zabawy z ogniem. Na przykład płomienna skakanka.
Wygląda to z boku dosyć strasznie ale podobno jest to cyrkowy – zimny ogień, którym nie tak łatwo się podpalić.

 

 

 


W knajpach przy plaży liczy się tylko dobra zabawa. Dla turystów, którzy wybierają tę wyspę żeby spędzić wakacje dobra zabawa jest bardzo głośna, pijana, roztańczona i beztroska.

A po takich imprezach zostaje to:


Nie nam to oceniać ale nam jeden wieczór na Phi Phi Don wystarczył. No ale trzeba przyznać, że załoga bawiła się przednio i musiała się bardzo wspierać w drodze powrotnej… 😉


Z wyspą pożegnaliśmy się jedynie na kilka godzin aby wrócić na nią następnego dnia rano … gdy jak wiadomo, wszystko wygląda już zupełnie inaczej.

 

DSC_1689
12345